"Jestem głuptasem, bo się w Tobie zakochałam."
Kimi Raikkonen stał oparty o ścianę i przyglądał się nerwowej pracy swoich mechaników.
Pogoda była piękna. Niebo bezchmurne, słońce przygrzewało niemiłosiernie. Za kilka
godzin rozpocznie się GP Niemiec. Wszystko było by wprost cudownie gdyby nie...
pojawienie się na horyzoncie dziewczyny, którą blondyn znał od kilkudziesięciu godzin. Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia, ale jego duma nie pozwalała mu się do tego przyznać.
Dziewczyna zatrzymała się na chwilę przy garażu Mercedesa i zaczęła rozmawiać z Hamiltonem.
Pewnie i tak nie wie, kto to jest. Następnie zaczęła zmierzać w jego stronę.
Była już tak blisko, że czuł zapach jej perfum owianych nutą wanilii. Gdyby chciał, mógłby ją złapać
za rękę, przytulić, powiedzieć jak bardzo żałuje tego co powiedział. Ale jego duma, no właśnie duma
nie pozwalała mu tego uczynić. Więc stał w bezruchu, a blondynka po prostu go minęła. Ze swojego
garażu, z logo Ferrari, wychylił się zdumiony Massa. Chyba nie wierzył w to, że Olivia potraktowała jego zaproszenie poważnie. Serdecznie się z nią przywitał, po czym zaprosił do środka. Zniknęła mu z oczu.
Po jego policzku spłynęła łza. A potem następna i następna. A więc Kimi Raikkonen nie był człowiekiem
bez serca.
***
-Cześć, mam nadzieję, że się nie spóźniłam i nie zakończyliście już kwalifikacji?-zaczęłam, obdarzając
ciepłym uśmiechem Feliepe.
-Nie, nie, kwalifikacje zaczynają się dopiero za kilka godzin, a więc spokojnie. Myślę, że powinnaś
z nim porozmawiać-wskazał głową wyjście-cały czas chodzi strasznie przygnębiony. Wiem,
że to nie Twoja wina, za dobrze go znam, ale proszę cię, zacznij tą rozmowę. On na pewno tego nie
zrobi, to nie w jego typie...
-Już raz zaczęłam z nim rozmowę, i nie skończyła się dobrze, przecież sam wiesz-odparłam smutno.
Nie widziałam sensu robić tego ponownie. Widział mnie, byłam krok od niego, chciałam zobaczyć
jego reakcję. Nawet się nie ruszył. Nic. Kompletne zero. Żadnego uśmiechu, żadnej łzy.
Jednego tylko nie wiedziała. Że Kimi Raikkonen, wielki Kimi Raikkonen, w tym momencie płacze.
Wylewa z siebie łzy pełne smutku i żalu. Gorycz miesza się z rozpaczą. Wie, że musi z nią
porozmawiać, wszystko wyjaśnić, i jakoś odwrócić. Ale nie może. Płacze.
-Olivia, proszę cię, zrób to dla mnie. Wiem, że chcesz, aby dobrze wypadł w kwalifikacjach.
-Dobrze, zrobię to. Dla ciebie-odpowiedziałam Massie. Bo w sumie jakie miałam wyjście? Jeśli on
nie chce zacząć ze mną rozmowy, a ktoś musi to zrobić, to... pozostaje tylko ta druga osoba, czyli
w tym przypadku ja.
Wyszłam na zewnątrz, ale nie zobaczyłam Kimiego.
Dochodząc w miejsce, w którym wcześniej stał blondyn, nie dało się nie zauważyć wielkiego napisu 'LOTUS'. Przez chwilę stałam w bezruchu, zastanawiając się czy tam wejść, czy to ma sens.Przecież nikt mnie tam nie zna, jeszcze pomyślą, że jestem jakąś napaloną fanką.
I tak musiałam uprosić ochroniarzy, aby mnie tu wpuścili. Chcieli dzwonić do Feliepe, ale powiedziałam im, że to ma być dla niego niespodzianka. Dobrze, że mi uwierzyli, mili ludzie.
-Witam, szukam Kimiego Raikkonena-powiedziałam, wchodząc do środka.
-Jest tam, za tą zasłoną-aż się zdziwiłam, że nie zadawali żadnych pytań. Powoli podeszłam do zasłony.
Była na tyle daleko od mechaników, że nie mogli usłyszeć, co się za nią dzieje. On zapewne tego nie
słyszeli, ale ja tak-słyszałam płacz Raikkonena.
W jednej chwili ugięły się pode mną nogi, i prawie upadłabym na ziemię, gdyby nie to, że Raikkonen
zauważył mnie w odpowiedniej chwili, i zdążył mnie złapać. A więc teraz na nim siedziałam. Dosłownie.
Chcąc mnie złapać przewrócił się do tyłu, a ja razem z nim.
Chciałam wstać, ale Kimi trzymał mnie mocno.
-Przepraszam, nie chciałam na ciebie wpaść-wydukałam z siebie.
-Nic się nie stało, to moja wina, to ja cię doprowadziłem do takiego stanu-odpowiedział. Właściwie
miał rację. Może nie konkretnie takich słów od niego oczekiwałam, ale w sumie to było coś.
"I should have bought you flowers..." - rozległ się dzwonek komórki.
Ach, cóż za zbieg okoliczności, z tymi kwiatami.
-Musze odebrać-powiedziałam, i wstałam z kolan blondyna. Szybko wybiegłam zza zasłony. -Halo?-odezwałam
się, już na świeżym powietrzu.
-Witam cię Olivio. Po tej stronie twoja matka, Jasmine. Nie wiem, czy mnie pamiętasz...
Zakręciło mi się w głowie. Wypuściłam telefon z dłoni. Osunęłam się na ziemię. Twarz jakiegoś mężczyzny, to ostatnie, co pamiętam.
***
Biała lampa. To ją zobaczyłam, gdy otwarłam oczy. Rozejrzałam się dookoła. Zobaczyłam siedziącego przy mnie Kimiego.
-Aa..a kwalifikacje?-wyszeptałam.
-Nie martw się kwalifikacjami, ważne, że odzyskałaś przytomność. Zdrowie jest ważniejsze, niż jakieś
tam kwalifikacje-odpowiedział i lekko się uśmiechnął.
-Aa..ale Kimi, musisz z nich wystartować, która godzina?
-Trzynasta-oparł.
-Kwalifikacje zaczynają się o 14, tak? Przynajmniej tak słyszałam od Hamiltona. Kimi jedź, proszę,
zrób to dla mnie, wygraj te kwalifikacje. Mną się nie martw, wszystko będzie dobrze-chciałam
go jakoś namówić, żeby wrócił na tor. Nie mogłam pozwolić, żeby przeze mnie siedział tu, i stracił
tak ważny dzień.
-Nie, zostanę z Tobą...-zaczął, ale mu przerwałam.
-KIMI RAIKKONENIE! Masz wrócić na tor i pojechać w kwalifikacjach! Ja w tym czasie wyjdę ze szpitala, a potem porozmawiamy-zaczęłam na niego krzyczeć.
-Olivia, przecież dobrze wiesz, że nie wyjdziesz dziś. Wiesz o tym, że jesteś chora.
-Wiem, ale to mi przejdzie. Wyjdę dzisiaj-zadecydowałam. A więc już wiedział o mojej chorobie...
-Jesteś strasznym głuptasem!-roześmiał się, i zbliżył do mnie.
Chciałam go mocno przytulić, ale zamiast tego, zaczęłam go całować. Na początku wydawał się zdumiony, ale chyba odwzajemniał moje uczucie, bo nasze usta nadal były złączone w gorącym pocałunku.
-Tak, jestem głuptasem, bo się w tobie zakochałam-wyszeptałam, gdy moje usta oderwały się jego-pełnych namiętności.
Kimi zaczął się śmiać i mocno mnie przytulił.
-Ja za to mam szczęście, że poznałem kogoś takiego jak ty-odpowiedział-Jeszcze przy żadnej osobie
nie czułem się tak szczęśliwy. Przepraszam za wczorajszą rozmowę, nie chciałem być nie miły...
-Cii-położyłam palec na jego ustach-Nie mówmy o tym teraz, to nieważne.
-Chciałem się tylko wytłumaczyć... jest mi bardzo przykro, to przeze mnie straciłaś przytomność...
-Nie, oczywiście, że nie przez ciebie. Właściwie to zadzwoniła do mnie moja matka, która od dawna nie
utrzymuje ze mną kontaktu. To było tak dziwne, że aż mi się zakręciło w głowie i...
-...Wiem, co było dalej. Sebastian znalazł cię leżącą na ziemi..i..i..-po policzku Raikkonena popłynęła łza.
-Kimi, nie płacz. To naprawdę nie twoja wina-zebrałam opuszkiem palca łzę z jego ciepłego policzka.
Upadając na ziemię, rozbiła sobie głowę. Czuła się bardzo źle, ale tego nie okazywała.
Nie chciała, żeby Kimi był smutny, ani aby czuł się winny temu wypadkowi. Przecież od dawna była chora,
chociaż w pewnym momencie myślała, że się wyleczyła. Jednak to był błąd, bo choroba zaczęła powracać.
***
Raikkonen pojechał na tor, aby wystartować w kwalifikacjach. Jednak prośby blondynki okazały się skuteczne. Pojechał, i zajął pierwsze miejsce. Wiedział, że robi to dla Olivii, dla swojej nowej miłości, dlatego dał z siebie wszystko. Podczas wyścigu cały czas o niej myślał. Wiedział już, że jest poważnie chora, jednakże nie wiedział na co. Lekarze nie chcieli mu tego wyjawić, bo nie był jej rodziną. Zaczął myśleć o Mario. A gdyby tak do niego zadzwonić? Co prawda nie ma jego numeru, ale gdyby poprosił Olivię, na pewno by mu go dała. Może on powiedziałby coś więcej? Chociaż z drugiej strony może nie wyjawić nic, i zacząć pytać Raikkonena skąd wie o jej chorobie.
Kimi wiedział jedno-musi dowiedzieć się na co chora jest Olivia. Jedyne, o czym mu powiedzieli to to, że jest to coś poważnego.
Jak rozdział... bo chyba jest on trochę... jak to ładnie ująć... denny?
Mam nadzieję, że zagłosujecie pod spodem i zostawicie komentarze :) I jeszcze jest taka ankietka z boku
to też możecie głosować :)
Jak wam się podobał wczorajszy mecz? Cieszę się, że Bayern wygrał, ale z drugiej strony trochę żal mi BVB, bo także ich lubię ;(
I co myślicie o zwycięstwie Rosberga? I o dopiero 10. miejscu Kimiego?
+jeśli jesteś z tt, i chcesz być powiadamiany o następnych rozdziałach to napisz swój nick w kom. :)
Czytam i z góry przepraszam, że nie zawsze będę komentować, ale czas mi na to nie pozwala...
OdpowiedzUsuńJest fajnie, ale krótko! Czekam na więcej i na wyjaśnienie ;)
Pzdr.
Spoko, rozumiem :)
UsuńWiem, trochę krótko, ale szkoła, szkoła, szkoła...
Na szczęście wcześniej jadę na wakacje, więc za 3 tyg. już będę wolna :)
I mam nadzieję, że uda mi się napisać coś dłuższego... i ciekawego zarazem. W tym tyg mam straszny nawał pracy, więc przepraszam za długość.
Rozumiem, też ledwo wyrabiam w ostatnich tygodniach... Na szczęście mam ten luz, że na niektórych przedmiotach jestem ugadana z nauczycielami i mogę odpowiadać, przez co jest mi lżej (oczywiście nikt mi nie podpowiada, ale przy tablicy jestem w stanie odpowiadać bez nauki, a na sprawdzianie nie napiszę słowa...). Ale już niedługo koniec roku szkolnego ;)
UsuńDużo, dużo lepiej, chociaż też krótko. Na moje trochę zbyt krótko i za bardzo to wszystko pocięte, jeśli wiesz co mam na myśli, a poza tym duża poprawa i robi się coraz bardziej interesująco. No i mi, osobiście, świetnie się czytało ten rozdział a i chętnie poczytałabym drugie tyle.
OdpowiedzUsuńCo do Rosberga, to moim zdaniem wygrał całkowicie zasłużenie. Tempo miał nie do zdarcia, natomiast Raikkonene... Mogło być wyżej, gdyby po chamsku nie zamknął wyprzedzającego go Pereza, noale cóż. Zrobił co zrobił.
Dziękuję za miło słowa :)
UsuńWiem, że krótko, i to bardzo. Następny rozdział postaram się napisać dłuższy, po prostu nie wiedziałam co do tego jeszcze dopisać... a do tego nawał nauki :c
Jezuuu, ale fajne. Polecam poczytac :D
OdpowiedzUsuńhahahahah dzięki :')
UsuńPrzeczytałam i stwierdzam, że ciekawie się zapowiada:)Rozdziały trochę krótkie, ale nie jest tak źle.
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie:)
http://amyandtheboys69.blogspot.com/
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńSorry przez pomyłkę skasowałam komentarz. Rozdział bardzo fajny i proszę powiadamiaj mnie o nowych notkach:)
UsuńPozdrawiam
Na 'we-are' czwarty rozdział ;) Miłego czytania.
OdpowiedzUsuńPzdr.
Bardzo ciekawy pomysł na fabułę opowiadania, jestem pod wrażeniem c:
OdpowiedzUsuńAle trochę przeszkadza w czytaniu 'żywe' tło bloga - męczy oczy.
Pozdrawiam, buźka :)
tt: @hausofsylvia