"Oni chyba za nami nie jadą"
-To może w ramach podziękowania za grilla pojawicie się u nas na torze na kwalifikacjach
i wyścigu?-zapytał Massa.
-Feliepe, ale wiesz...zauważ, że jeszcze nie było grilla-odparłam z uśmiechem.
-Wiem,wiem...Jestem tylko trooooszkę głodny.Mogłem zjeść tą kiełbaskę w barze.
-Oj Feliepe...wytrzymasz. Wizyta na stadionie nie zajmie nam długo, a resztę miasta możemy zwiedzić
potem.
I tak debatowaliśmy w samochodzie Kimiego Raikkonena. To znaczy, Kimi i Lea się nie wtrącali,
a ja, Feliepe i Sebastian ustalaliśmy co i jak.
Nagle Massa wyjął z kieszeni telefon i zaczął pisać sms'a, a potem dał mi go do przeczytania.
Treść następująca: 'specjalnie mówię przy Kimim o wyścigu, bo chcę żebyście się lepiej poznali.
Widzę, jak na niego patrzysz, i widzę jak on na ciebie. Chcę wam pomóc, bo myślę, że to może
się udać.'
Moja odpowiedź: 'Dzięki, Feliepe. Też tego chcę. Chociaż nie wiem czy Kimi patrzy na mnie tak,
jak ja na niego...'
Przerwał nam Vettel.
-Eeeej, co tam do siebie piszecie? Czyżby mały romansik?-wtrącił.
-Tak, romansik, dokładnie Seb, nakryłeś nas.
-Ahaha, wiedziałem!
Chciałam coś powiedzieć, ale wtedy Kimi odwrócił głowę w naszą stronę (Feliepe, ja i Vettel
siedzieliśmy z tyłu) i lekko się do mnie uśmiechnął. Wtem serce zaczęło mi bić mocniej,
a policzki zrobiły się czerwone. Cudowne uczucie. Raikkonen chyba naprawdę mi się podoba.
Mario, Marco, Dani i Richard jechali w drugim samochodzie. Sądząc po ich minach było u nich równie
radośnie jak u nas. W sumie całkiem niezła z nas 'paczka', jeśli można to tak nazwać, bo przecież
znamy się od jakiś dwóch godzin.
***
-Wow, ten stadion robi wrażenie!-krzyknęłam.
-No jasne, bo jest nasz-odpowiedział Mario.
Dojeżdżaliśmy do Signal Iduna Park. Stadion był cudowny. 'Ubrany' w żółto-czarne barwy, wyróżniał
się na tle miasta.
-To co gromada, wysiadamy?-wesoło powiedział Marco.
-Jasne, auuć, Rysiek, przestań się na mnie pchać!-krzyknęłam.
-RYSIEEK?Nazywasz go RYSIEK?-Mario aż parsknął śmiechem.
-Też tego nie znoszę-westchnął Freitag-Ale zdaję sobie sprawę jak trudno jest wymówić moje imię-dodał.
-Czy ja wiem czy trudno...Ale Rysiek brzmi fajniej-powiedziałam.
-Hmm...Sądze, że nie ma co ciągnąć tych damsko-męskich pogaduszek, bo jeśli naprawdę jesteście
głodni, a słyszałem przed chwilą u któregoś z was burczenie w brzuchu, to radzę szybko zapoznać
się z chłopakami, i jechać na grilla. Bo wiecie, jeszcze trzeba go rozpalić, a nic samo się
nie zrobi.
-Masz rację-wtrącił Vettel, który wysiadł już z samochodu Kimiego, i stał przy nas-Chodźmy.
***
-Sven, Sven Bender-chłopak uśmiechnął się lekko.
-Wiesz, Sveni, naprawdę nie musisz się mi przedstawiać, przecież wiesz, że doskonale cię znam- odparłam
z uśmiechem. Cały Sven. Jak zwykle radosny i uśmiechnięty. Chyba nie ma osoby, która by go nie lubiła.
-A to jest właśnie Juergen Klopp-nasz trener-powiedział Marco.
-Miło mi pana poznać, jestem fanem Borussi, naprawdę to dla mnie zaszczyt-powiedział Sebastian.
'Zapoznałam' się już ze wszystkimi. Właściwie to ja ich przedstawiałam innym. Rozejrzałam się dookoła
i kogo zauważyłam? No kogo? Oczywiście Kimiego, który stał (jak zwykle) z boku. Coś mnie do niego
ciągnęło, musiałam tam podejść.
-Kimi, czemu nie zapoznajesz się z innymi?-zagaiłam.
-A po co mi to? I tak nie jestem fanem piłki nożnej, tym bardziej niemieckiej-odburknął. Nie
patrzył mi w oczy, stał odwrócony bokiem.
-KIMI...-zaczęłam i się... zacięłam. Wtedy na mnie popatrzył ze smutkiem w oczach, oczywiście-Kimi...
nie możemy normalnie porozmawiać?-spojrzałam na niego z lekkim wyrzutem.
-A czy my nie rozmawiamy normalnie?
-Nie, Kimi, nie rozmawiamy-musiałam zebrać się na odwagę, jeśli ma z tego coś wyjść, a na razie
to jest dosłownie niemożliwe, to musi coś wiedzieć-nie będę rozmawiać z człowiekiem, który nie
traktuje mnie poważnie-Nie wiem czy on nie chce ze mną rozmawiać, czy o co chodzi, ale to mi się
nie podoba.
-Rozmawiamy normalnie i do tego poważnie, jeśli ci się nie podoba, możesz odejść!-krzyknął na mnie, Kimi Raikkonen na mnie krzyknął. To już się robiło nie do wytrzymania, odwróciłam się napięcie...
...i walnęłam w Mas(s)ę. Dosłownie. I to ze łzami w oczach. To dopiero musiał być widok.
-Hej, Olivia, co Ci jest? Chciałem cię zapytać o kilka szczegółów związanych z twoją pracą, bo
widzę, że masz tu posadkę... ale może nie będę ci, a raczej wam przeszkadzać...-popatrzył srogo
na zakłopotanego Raikkonena.
-Nie przeszkadzasz, skończyliśmy-odparłam i pobiegłam przed siebie.
***
-Chłopie, co ty jej zrobiłeś, przecież wtedy, gdy się odwróciła i wbiegła na mnie, miała łzy
w oczach.
-Czemu zawsze ja coś robię?! Czy ja naprawdę nie mam serca?!
-Kimi..ja tak nie pow...
Ale już go nie było,odwrócił się i poszedł gdzieś na trybuny. Nie szedłbym za nim gdyby nie to, że mam wielką
ochotę na tego grilla, i dlatego, że wierzę, że uda mu się z Olivią. To znaczy, chodzi
mi głównie o Olivię. Początki zawsze są trudne.
Już prawie go dogoniłem, gdy Mario zawołał...
***
-Chłopaki, chodźcie z tych trybun, zbieramy się!-zawołał Mario.
W sumie gdy mu się tak przypatrywałam, to wydawał się całkiem niezłym ciachem... i do tego ten
jego akcent. Boski.
-Dani, ruchy, idziemy!-zawołał także do mnie.
Podbiegłam do niego. Chciałam jakoś rozpocząć rozmowę, potem może jakoś się ułoży.
-Mario, chciałam ci powiedzieć, że masz fajnych kolegów-zaczęłam.
-Dzięki, przekażę im, że uważasz inaczej niż wszyscy-zażartował.
-Naprawdę wszyscy ich tak nisko oceniają?
-Nie...wszyscy mówią, że są cudowni i boscy, a ty mówisz, że są tylko fajni.
Dowcipniś się znalazł...pff, też mi żart. Tyle, że nieśmieszny.
Dołączyliśmy do reszty, a mianowicie do Lei i Seba, którzy chyba rozmawiali o czymś bardzo interesującym,
a także do Ryśka i Olivii, która była jakaś przygaszona. Ciekawe czemu, przecież przez cały czas była taka uśmiechnięta. Feliepe i Kimi dopiero schodzili z trybun, i wyraźnie się kłócili.
***
-I co kur**, uważasz, że jestem nienormalny?! Dzięki, fajny z ciebie kolega, tylko nie waż się
wsiąść do mojego samochodu!
-O to nie bój nic, nie zrobię tego, tak jak i Olivia. Naprawdę cię nie rozumiem, nie możesz z nią
normalnie porozmawiać?! O co ci chodzi? Ciągle się czepiasz! Praktycznie codziennie od dnia
rozwodu! Zauważ, minęło już trochę czasu, może znalazłbyś sobie kogoś, a nie ciągle tylko czepiał
się nas!? Popatrz na Olivię, jest piękna,i do tego miła. A ty nawet nie potrafisz z nią normalnie
porozmawiać! Wiesz co mi powiedziała, jak się wtedy ze mną zderzyła? Wyszeptała tylko, ze w dupie
ma to wszystko! Tego chciałeś!? O to ci chodziło, żeby to wszystko spieprzyć?! Poznaliśmy takich
fajnych ludzi, a ty to rozpierdalasz! Dzięki Kimi, nie ma to jak twoje myślenie!
-Ups, chyba grilla nie będzie-odparł tylko z lekkim uśmieszkiem, i zeskoczył z ostatniego schodka.
-Jak to...
-Massa, jednak jedziesz ze mną, tam się nie zmieścisz, wsiadaj!
Raikkonen wyraźnie miał jakiś plan.
***
-Ej, Mario, zauważyłeś, że oni nie jadą za nami?-szepnął Marco.
-Wlasnie, co jest?-dodała Dani.
Faktycznie ich nie było. Zajechaliśmy pod dom i poczekaliśmy kilka minut.
Nie przyjechali. Gdy powiedziałam Mario, że idę do domu i nie mam ochoty na grilla, zapytał mnie
tylko, czy nie wzięłam od któregoś z nich numeru telefonu, gdy powiedziałam, że nie, puścił mnie
wolno. Chyba mnie rozumiał. Zdarza się to raz na tysiąc przypadków, ale... się zdarza.
I dobrze.
***
-Co się stało Olivii?-zapytałam.
-właśnie nie wiem...-odpowiedział Mario.
-Chyba pokłóciła się z Kimim...-szepnął Marco-trochę go obserwowałem, bo tak stał z boku, i widziałem,
jak do niego podeszła... rozmawiali tylko chwilę, a potem ona odwróciła się i pobiegła do szatni.
Nie wiem o co im poszło, ale to chyba przez to teraz ich tu nie ma. A szkoda, bo fajni z nich goście,
tylko ten Kimi jakiś dziwny, może nie w sosie, albo coś... nie wiem.
-Nie chcę się wtrącać, ale niedawno w jakiejś gazecie, nie pamiętam nazwy, było coś o tym Raikkonenie,
że rozwiódł się z żoną. Może to dlatego? Trochę się znam na psychologii, i często jest tak, że po
rozwodzie trzeba czasu, żeby się ze wszystkim uporać-tak, faktycznie, chodziłam na kursy z psychologii,
bo w skokach liczy się też racjonalne myślenie.
-Skończmy już ten temat. nie ma ich-trudno. Pewnie jeszcze kiedyś ich spotkamy...to kto chce kiełbaskę?-
zapytał Mario.
-Mario...nie chcę ci sprawiać przykrości, ale jest już troszkę późno, a do naszego miasta jedzie się
co najmniej 4 godzinki... przepraszam-powiedział Rysiek.
-Nic się nie stało... tylko podaj nam swój numer telefonu, aby nie wyszło jak z tamtymi.
-Jasne, proszę-Rysiek wręczył Mario i Marco 'profesjonalną' wizytówkę z numerem telefonu i adresem-wpadajcie
kiedy zechcecie, i zabierzcie Olivię-dodał.
-A to... mój telefon-wtrąciłam nieśmiało i podałam własnoręcznie napisaną karteczkę Mario.
-Dzięki, Dani. Obiecuję, zadzwonię-Mario cmoknął mnie w policzek, aż się zarumieniłam.
-Pozwólcie, że zawołam Olivię, żeby się z wami pożegnała-Olivia! Pozwól na chwilkę! Goście wychodzą!
***
Zeszłam na dół i pożegnałam się z Dani i Richardem, którzy musieli już wracać. Od nich oczywiście
wzięłam numery. Napisałam krótkiego esa do Eriki, w sprawie autografów.
Wracając do pokoju przypomniałam sobie, jak Feliepe mówił o pojawieniu
się na torze. A czemu nie? Jutro z rana wyjadę, i mam nadzieję, że zdążę na kwalifikacje.
Chociaż w sumie nie wiem, o której się zaczynają.
I żeby było jasne, nie jadę tam dla uwielbianego przez wszystkich Raikkonena.
Jadę tam, bo zaprosił mnie sam Feliepe Massa.
Od autorki:
Heh, dzięki za komentarze, wiem, rozdział taki sobie, ale dopiero to wszystko układam.
Obiecuję, w następnym rozdziale będzie mniej bohaterów i dialogów, a więcej opisów i emocji :)
Dopiero to wtłaczam, ten moment, kiedy między bohaterami zaiskrzy. Przepraszam, naprawdę rozdział
bez sensu, ale następny powinien być lepszy ;)
Co do rozdziału to zgadzam się z tobą. Powinno być więcej opisów a mniej dialogów. Jednak to tylko szczegóły i kolejnym razem z całą pewnością będzie lepiej:)
OdpowiedzUsuńDziękuję za ocenę i naprawdę postaram się, żeby było lepiej :)
UsuńBrawo za chęci :D
OdpowiedzUsuńJa np nie miałabym cierpliwości xD na takie pisanie
a dzięki, dzięki :) taka jakaś wena mnie napadła xd
UsuńU mnie trzeci rozdział. ;)
OdpowiedzUsuńPzdr.
pozdrawiam i powodzenia :) @NikoOola xD
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńWygląda na to, że mój poprzedni komentarz nałożył się z momentem publikacji tego rozdziału, dlatego nie mogę napisać "Już jest lepiej", niemniej czekam na coś więcej i mam nadzieję na postęp.
OdpowiedzUsuńKiedy nowy rozdział?
A tu Cię zaskoczę, nowy rozdział będzie dzisiaj :)
Usuń